środa, 30 lipca 2014

Orientalny tatar z łososia

Jak zapewne zdążyliście już zauważyć, od dłuższego czasu ( już prawie roku!) na próżno szukać na Dietetycznym niebie przepisów z dodatkiem mięsa. Początkowo miałam w planach przejście na wegetarianizm, ale szybko tego pomysłu zrezygnowałam.

 Dlaczego? Bo smak ryb jest czymś bez czego zdecydowanie nie mogę się obejść. Tofu i kotlety z ciecierzycy są pyszne ale dobrego łososia nie zastąpią :) Tak w ogóle  to wydaje mi się, że jeśli miałabym wybierać swoją ulubioną rybę to byłby to łosoś. Nie tylko za smak, ale też wartości odżywcze- jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe Omega 3, pełnowartościowe białko, a jego regularne jedzenie zmniejsza ryzyko zawału.

Łosoś daje nieograniczone pole do kulinarnych popisów. Ja najbardziej lubię czerpać inspiracje z kuchni norweskiej, którą uwielbiam za prostotę i kuchni azjatyckiej, pełnej smaków i aromatów. Dzisiejszy przepis to właśnie inspiracja rodem z sushi baru, którą możecie łatwo przygotować w zaciszu swojego domu :)



Składniki (2-4 porcje):
Inspiracja

  • 220 g tatara z łososia Suempol
  • 1/4 szklani świeżego ogórka
  • 1,5 łyżeczki kolendry
  • 1,5 łyżeczki szczypiorku
  • 1,5 łyżeczki szalotki
  • 1,5 łyżeczki papryczki jalapeno (lub jedna konserwowa)
  • 1,5 łyżeczki oliwy
  • 1 łyżeczka oleju sezamowego
  • 0,75 łyżeczki świeżego imbiru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 0,5 łyżeczki sosu sojowego
  • szczypta pieprzu
Ogórka pokrój w kostkę, zioła, szalotkę, imbir i papryczkę posiekaj na drobne kawałki. W misce umieść wszystkie składniki, dokładnie wymieszaj. Wstaw do lodówki na ok. 20 minut, po tym czasie podawaj jako samodzielne danie lub w formie przystawki.



Uwaga!
Jeśli mieszkasz na terenie małopolski i masz ochotę na pyszny tatar z łososia to marka Suempol zorganizowała konkurs w którym do wygrania jest tablet, kosz piknikowy oraz bon do sklepu Duka. Wystarczy.... puścić oczko do łososia :) Więcej szczegółów znajdziecie tutaj.

wtorek, 29 lipca 2014

Podsumowanie VI i VII tygodnia bez cukru

Zaczynając ten eksperyment szczerze mówiąc nie myślałam, że uda mi się aż tak długo wytrzymać. Byłam lekko przerażona wizją 3 tygodni bez owoców i wszystkich wakacyjnych imprez rodzinnych na których piętrzą się smakowite ciasta.

Kończąc IV tydzień odwyku czułam się momentami paskudnie (uboczny efekt oczyszczania organizmu) i zastawiałam się czy całe to doświadczenie ma sens. W tym miejscu uświadomiłam sobie jak ważne jest zdeklarowanie komuś ważnemu dla Was swojego postanowienia. Bo co bym miała napisać, że poddałam się? I mielibyście to wszyscy przeczytać- nie ma mowy!!! Tym sposobem przetrwałam tydzień V, bo wiedziałam że nagroda już jest blisko :)


Ciesze się że w końcu znalazłam tą grafikę! Pokazuje w prosty i przejrzysty sposób dlaczego zdecydowałam się rzucić cukier.


Tydzień VI

To już 1,5 miesiąca bezcukrowego życia! Próbuje kawy mrożonej z syropem karmelowym mojego chłopaka- nie jestem w stanie wypić więcej niż łyka, jest taaaaaaaka słodka. Weselne ciasta nie robią na mnie żadnego wrażenia, a po szklance soku rozglądam się za wodą z cytryną. Tak to jest ten moment kiedy Wasze kubki smakowe zmieniają preferencje. Rzeczy które dotąd uwielbialiście stają się dla Was zbyt słodkie i odruchowo zaczynacie je omijać !

Jednocześnie podczas VI tygodnia pozwalamy sobie na odrobinę słodyczy- czyli do swojej diety włączamy owoce o niskiej zawartości fruktozy :

  • kiwi
  • grejpfruty
  • melony kasaba (mało słodkie i ciężko dostępne)
  • borówki 
  • maliny
Chyba lepiej z terminem nie mogłam trafić- borówek i malin zarówno na targu jak i za domem mam pod dostatkiem :) 

Tydzień VII

Podczas tygodnia VII trochę zaszalałam- w jeden dzień przekradło się małe jabłko, w inny kawałek arbuza. W piątek nieszczęsne domowe ciasto, a w niedziele pyszny tort, który babcia specjalnie przygotowała na moje imieniny ( nie za słodki, kawowo-malinowy- idealny!). Takie odstępstwa potrafią być demotywującę- ale to normalna część każdego odwyku. Dawniej sięgnęłabym po kolejne kawałki ciasta, bo przecież już złamałam swoje postanowienia. Teraz po prostu w towarzystwie zjadam z grzeczności daną mi porcję, i nie sięgam po dokładkę. Każde takie zdarzenie to dla mnie małe zwycięstwo, które motywuje do dalszej walki z cukrem :)

Jest jeszcze jeden ogromny plus bezcukrowej diety- patrzę w lustro i lekko nie dowierzam :) Od kiedy pamiętam zawsze miałam problemy z trądzikiem, a teraz jakby znika ?! Podkład poszedł  w odstawkę- dla mnie rewelacja!

poniedziałek, 28 lipca 2014

5 porcji: Sałatka z rukolą i ciecierzycą

Pamiętam jak narzekałam, kiedy mama prosiła mnie o posadzenie salaty w ogródku. Potwornie mi się nie chciało, ale  w końcu się przemogłam. Teraz w zamian za godzinę roboty mam codziennie świeżą sałatę, niepryskaną i przepyszną. Jak zwykle okazało się że mama miała rację :)

Mając ogródek pełny różnych gatunków sałat codziennie staram się wymyślać nowe, ale proste połączenia. Jednym z moich faworytów jest ta sałatka- ma mało składników, a dzięki dodatkowi ciecierzycy jest niesamowicie sycąca i bogata w białko. A wy, jakie sałatki preferujecie na lato ?


Składniki (4 porcje):
  • 240 g ciecierzycy ugotowanej lub z puszki
  • 1 czerwona cebula
  • 60 g serka feta
  • 8 garści mieszanki sałat z rukolą
Sos:
  • 3 łyżki oliwy
  • 1 łyżka czerwonego octu winnego
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżeczki suszonej mięty
  • sól, pieprz

Sałatę dokładnie umyj i osusz.Połowę ciecierzycy przygotuj jak w tym przepisie, pozostaw do ostygnięcia. Wszystkie składniki sosu dokładnie wymieszaj, cebule pokrój w piórka, fetę pokrój w niedużą kostkę. W dużej misce wymieszaj dokładnie sałatę z sosem, dodaj cebulę, fetę ciecierzyce chrupką i zwykłą i wymieszaj. Podawaj świeżo przygotowaną.




Inspiracją do sałatki był przepis ze strony bon appetit 

sobota, 26 lipca 2014

Bezcukrowe lody malinowe

Sporo z Was ostatnio mnie pytało jak to jest z tymi owocami- jeść je czy nie, a jeśli nie to dlaczego. Odpowiedź brzmi JEŚĆ, ale w odpowiednich ilościach- tzn. pamiętając o limicie 6-9 łyżeczek cukru na dzień. Podczas cukrowego odwyku rezygnujemy z nich na 3 tygodnie- a później łagodnie wprowadzamy zaczynając od tych o najmniejszej zawartości fruktozy czyli borówek, malin, kiwi oraz grejpfruta. Ja szczerze mówiąc nie mogłam się tego momentu doczekać, w końcu tylko przez 2 miesiące są tak pyszne borówki i maliny. A lody z nimi to jest już istne niebo w gębie- zresztą sami wiecie jak kocham lody :)


Składniki  (3 sztuki)

  • 150 g gęstego jogurtu naturalnego
  • 100 g malin
  • 1 łyżka syropu z brązowego ryżu (słód ryżowy)
Maliny zmiksować, jogurt rozmieszać bardzo dokładnie z syropem. Pomiędzy trzy foremki do lodów rozdzielić masę malinową, a następnie jogurtową. Wstawić do zamrażarki na kilka godzin. 




czwartek, 24 lipca 2014

Zdrowe przekąski: Chrupki z ciecierzycy

Macie też tak, że lubicie coś czasem pochrupać? Ja osobiście uwielbiam paluszki z lajkonika, te słone i chrupiące ale ze względu na ich niską wartość odżywczą raczej ich unikam. Świetną alternatywą dla słonych przekąsek są kulki z ciecierzycy, które mają mnóstwo białka i z powodzeniem mogą zastępować na imprezowym stole nick-nacksy! 


Składniki:
  • 240 g ugotowanej lub odsączonej z puszki ciecierzycy
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • 1/2 łyżeczki płatków chilli
  • sól, pieprz
Rozgrzej piekarnik do 200 C. Rozdziel porcję ciecierzycy na pół i rozdziel do dwóch miseczek. Do każdej dodaj po łyżce oliwy, dokładnie wymieszaj. Do pierwszej miseczki dodaj paprykę, chilli oraz odrobinę soli- wymieszaj. Do drugiej dodaj 1/4 łyżeczki soli, odrobinę pieprzu- wymieszaj. Rozłóż ciecierzycę na blaszce i piecz ok 12-15 min, aż kulki z solą będą złociste lub do pęknięcia pierwszej kulki.




wtorek, 22 lipca 2014

5 porcji: "Stek" kalafiorowy z zieloną harissą

Podczas upałów nie ma lepszego sposobu poruszania się niż rower, nie dość że przyjemnie wieje to jeszcze jest nieraz szybszy niż nie jeden autobus. Przejeżdżając obok jednego z osiedlowych warzywniaków zauważyłam pięknego kalafiora za jedną jedyną złotówkę (kolejny powód żeby kochać lato!). Kalafior w tradycyjnej formie- lekko rozgotowany z tartą bułką i masłem jest pyszny, ale tylko u mamy bo na co dzień ma zdecydowanie za dużo kalorii. Ja postanowiłam zmierzyć się po raz drugi z harissą, która za pierwszym razem okazała się totalną klapą. Tym razem włożyłam w nią nieco więcej cierpliwości, ale efekt był naprawdę zadowalający. Ale co tu dużo mówić, spróbujcie sami!



Składniki (2 porcje)
  • 1 główka kalafiora
  • 1 łyżka oliwy
  • pieprz i sól do smaku
Zielona Harissa
  • 1/3 szklanki liści kolendry
  • 1/4 szklanki liści pietruszki
  • 1/2 pęczka zielonej cebulki
  • 1 papryczka chilli + 1 zielona papryczka konserwowa (lub 2 jalapeno)
  • 1 łyżeczka kuminu
  • 1 łyżeczka kolendry
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • 1/4 łyżeczki soli
+ 100 g brązowego ryżu
1. Na rozgrzanej patelni upraż kolendrę z kuminem a następnie rozdrobnij przyprawy w moździerz
2. W misie blendera umieść papryczki oraz czosnek, dokładnie zblenduj
3. Dodaj pozostałe składniki i miksuj, aż uzyskasz w miarę jednolitą pastę (potrzeba sporo cierpliwości :) )
4. Rozgrzej piekarnik do 200 C
5. Ze środka kalafiora wykrój 2 "steki" o szerokości ok 1,5 cm, a następnie oprósz je solą i pieprzem
6. Na dużej teflonowej patelni rozgrzej oliwę i smaż kalafiora p 2-3 minuty z każdej strony
7. Połóż kalafior na blaszce wyścielonej papierem do pieczenia i piecz go ok 15-18 min pamiętając o przewróceniu na drugą stronę
8. Polej steki harissą, podawaj z ryżem



Przepis jest autorstwa Erin z bloga Naturally Ella




środa, 16 lipca 2014

Podsumowanie IV i V tygodnia bez cukru

Pewnie niektórzy z Was zastanawiali się gdzie podziało się podsumowanie IV tygodnia bez cukru. Może wglądało to nawet, tak jakbym zrezygnowała- ale, nie nic z tych rzeczy! Chcę Wam pokazać pewną rzecz

Tydzień IV

Jak na razie był to najtrudniejszy tydzień. Do głowy zaczęły wkradać się głosy "Już umiesz to opanować, czas zakończyć eksperyment". Mimo, że drugi głosik walczył z tymi myślami to jednak skusiłam się na kawałek melona, na drugi dzień na kolejny, a pod koniec tygodnia nie powstrzymałam się od kawałka świeżo upieczonego ciasta z rabarbarem. 



Tak naprawdę każdy ma inny problem z jedzeniem cukru. Na co dzień  prawie w ogóle nie odczuwam jego braku. Nie ciągnie mnie do czekolady, ciasteczek,a na obecnym etapie koło lodów również przechodzę obojętnie (a musicie wiedzieć że od lodów byłam uzależniona!) Nawet jak idę na targ to owoce przestały do mnie "gadać" (wiecie o czym mówię :) ). Natomiast problem zaczyna się wtedy kiedy mam przed sobą świeżo upieczone domowe ciasto- na kruchym cieście z owocami. Pokusa jest tym większa, że zazwyczaj na prośbę rodziny piekę je sama. Wtedy odmówienie sobie kawałka staje się wręcz nierealne.

Co ważne! Tak rzeczywiście był to kawałek! Nie dwa, nie trzy nie jeden i "mały kawałeczek" co 10 minut tylko jeden, jedyny kawałek. Pewnie większość uznałaby, że takie odstępstwo od założeń za powód do paniki, a nawet poddania się. Dla mnie była to taka mała lekcja, która pokazała że podjęcie się rzucenia cukru było strzałem w dziesiątkę!

Wskazówki na 4 tydzień:

Policz, ile cukru naprawdę spożywasz  To dobry moment na to, żeby uświadomić sobie ile tak naprawdę cukru spożywałeś. Przypomnij sobie co jadłeś zanim zaczynałeś odwyk i w jakich ilościach (jeśli jeszcze nie zacząłeś odwyku, to może to będzie impuls do zrobienia tego). Znajdź na etykietach produktów ilość cukrów podaną w gramach i podzielą ją przez 4,2, żeby otrzymać liczbę łyżeczek cukru.  Pamiętaj też o owocach- jabłko to prawie 4,5 łyżeczki cukru, banan 4, a garstka rodzynek to 5-7 łyżeczek.

PAMIĘTAJ Natura przygotowała nasze organizmy do radzenia sobie w ciągu 1 dnia z cukrem zawartym w 2 owocach.

Tydzień V

Kolejny tydzień minął bez większych ekscesów. Jedynym cukrowym wybrykiem była mrożona kawa, która miała być zwykłą kawą a udekorowana syropem czekoladowym, gałką lodów i bitą śmietaną była wręcz deserem (bitą śmietanę zgrabnie ominęłam :). W ciągu 5 tygodnia powrócił też największy okres motywacji- tak od kolejnego poniedziałku znowu będę mogła legalnie sięgać po owoce!


Jak widzicie rzucanie cukru wcale nie jest takie łatwe i przyjemne, jak na samym początku, ale wytrwanie w swoim postanowieniu, a w przypadku kiedy ulegniesz pokusie, zachowaniu zdrowego rozsądku daje wymierne efekty i sprawia, że jesteś zwyczajnie szczęśliwszy i zdrowszy!

niedziela, 13 lipca 2014

Niedziela z Jadłonomią- Curry z rzodkiwekami

Lato w pełni, warzyw i owoców w ogródku i na targu co niemiara, a mnie dopada kryzys twórczy. Kompletnie brak mi pomysłów na gotowanie! Zaczynam się trochę martwić, ale podobno od czasu do czasu zdarza się to każdemu, prawda :)? Jeśli ktokolwiek z Was wie jak z tym bakcylem szybko się uporać to chętnie posłucham!

Ja w takich chwilach przeglądam dziesiątki blogów, czytam mnóstwo przepisów, albo sięgam po moją ulubioną Kuchnie. Zawsze czytam ją od deski do deski, ale pierwsze strony których szukam po kupnie nowego numeru to te z przepisami Marty z Jadłonomi- są najlepsze :) ! Choć przepis ten pochodzi z majowego numeru Kuchni to nie będziecie mieć problemów z dostaniem świeżych składników- myślę nawet że sezon na groszek dopiero się zaczął.




Składniki (4 porcje):

  • 1 cebula
  • 3 cm świeżego imbiru
  • 2 cm ostrej papryki chilli oczyszczonej z pestek
  • 1 ząbek czosnku
  • 3 łyżki oleju kokosowego
  • 1 łyżeczka mielonego kuminu
  • 1/2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 2 pęczki rzodkiewek
  • 5 liści limonki kafir *
  • 1 szklanka świeżego groszku
  • 1/2 szklanki orzechów nerkowca
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • sól i czarny pieprz
  • pęczek świeżej kolendry
+ 200 g ryżu brązowego lub parboiled (Uwaga! jego idenks glikemiczny waha się między 50, a 70 w zależności od firmy) 

*Wybrałam się po nie nawet do Almy- nie dostałam. Użyłam zamiast tego startej skórki limonki i mimo tej drobnej zmiany curry było przepyszne.

Cebulę kroimy w kostkę, chilli i czosnek siekamy. W średnim garnku rozgrzewamy olej kokosowy, dodajemy cebulę i szklimy. Następnie dodajemy imbir, czosnek i chilli oraz kolendrę i kumin. Dokładnie mieszamy i smażymy przez 3 minuty. Rzodkiewki kroimy w ćwiartki i dodajemy do garnka wraz z orzechami, listkami kafir i groszkiem. Porządnie mieszamy, dodajemy mleko kokosowe i sos sojowy. Dusimy na średnim ogniu ok 10-12 minut, aż sos się zredukuje i zgęstnieje. Na koniec doprawiamy solą, pieprzem i posypujemy listkami kolendry. Podajemy z ryżem.




wtorek, 8 lipca 2014

5 porcji: Cukinia sauté z bazylią i miętą

Nareszcie przyszło lato! Termometr pokazuje 30 stopni w szafie królują letnie sukienki, a na nogach opalenizna. Jedni narzekają, inni się cieszą, ale dzięki tak wysokim temperaturą w moim ogródku pokazała się pierwsza cukinia. Nie mała i blada jak w supermarkecie, ale prawdziwa, zieloniutka, 1,5 kg cukinia! Po rozdzieleniu ją na 3 porcji przygotowałam tą przepyszną sałatkę zainspirowaną przepisem z food 52. Cukinia w połączeniu z miętą, czosnkiem i bazylią to wspaniałe letnie połączenie, musicie wypróbować :)!



Składniki:
  • 500 g cukinii
  • 3 łyżki oliwy
  • 5 listków bazylii
  • 10 listków mięty
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki czerwonego octu winnego
  • 3 pomidory suszone
  • 40 g fety
  • sól, pieprz 
Cukinie umyć i pokroić w talarki o szerokości ok 2-3 mm. Na patelni rozgrzać 1,5 łyżki oliwy i dodać połowę cukinii. Smażyć ją na małym ogniu obracając co kilka minut aż osiągnie złoty kolor (ok. 15 minut). W tym czasie bazylię, mięte i czosnek posiekać na bardzo drobne kawałki, pomidory pokroić w słupki, a fetę w kosteczkę. Kiedy cukinia będzie gotowa przełożyć ją do miski, i rozgrzać pozostałą część oliwy. Z pozostałą częścią cukinii należy postępować dokładnie tak jak z wcześniejszą. Gdy druga część cukinii będzie gotowa dodaj na patelnie pierwszą część, wraz z posiekanymi ziołami, czosnkiem oraz octem winnym, dopraw do smaku solą i czosnkiem. Podawaj na gorąco lub mocno schłodzone. Przed podaniem posyp fetą, suszonymi pomidorami i kilkoma listkami świeżej mięty.




czwartek, 3 lipca 2014

Lody czekoladowe BEZ CUKRU

 Pamiętacie jak pisałam, że jestem 100% lodożercą? Wszelkie próby ograniczenia ich zjadania zawsze szły na marne. Powstrzymywanie się od nich kompletnie mi nie szkło, no może w deszczowe dni zachowywałam abstynencję. Tylko po co się powstrzymywać, skoro można przygotować własne bezcukorowe, pyszne i czekoladowe lody ! :)


 


Składniki (6 porcji)
  • 1 puszka mleka kokosowego (400 ml)
  • 4 łyżki kakao
  • 5 łyżek syropu z brązowego ryżu
Mleczko włóż do lodówki na 2-3 godziny tak, aby rozdzieliło się na warstwy- twardą i wodnistą. Następnie zbierz łyżką wierzchnią twardą warstwę, bardzo dokładnie i energicznie wymieszaj ją z pozostałymi składnikami lub po prostu użyj do tego miksera. Tak powstałą masę rozdziel pomiędzy 6 foremek do lodów (Ikea 9,90 zł polecam :) ) i zamróź. Lody można jeść już po 2-3 godzinach. Najlepiej wyjąć je ok 5 minut przed podaniem i foremki polać ciepłą wodą.

 

wtorek, 1 lipca 2014

Podsumowanie III tygodnia bez cukru

Miało być strasznie a znowu było całkiem przyjemnie, Nie wiem czy to kwestia pozytywnego nastawienia do całego eksperymentu czy tego, że nie jedzenie cukru naprawdę dodaje energii :).


Tak jak wspominałam podjęłam się rzucania cukru wraz z moim chłopakiem. Jak się pewnie domyślacie oboje podeszliśmy do tematu zupełnie inaczej. Ja bardzo restrykcyjnie, dosyć sztywno trzymałam się reguł i postanowień. Natomiast moja druga połówka, która ciągle gdzieś biega i czasami nie myśli o tym co wchodzi w skład tego co je ( przykładowo: to w dżemie jest cukier?! )  nie zachowała już tak ścisłego cukrowego postu.

Dlaczego o tym piszę? Bo zaobserwowałam bardzo ciekawą rzecz. W niedziele z racji wyjątkowych okoliczności mieliśmy mała dyspensę na cukier. Ja po łyku energetyka i kosteczce czekolady miałam okropne bule brzucha, natomiast Robert bez problemu dał rady dwóm energetyką i połowie czekolady. W tym miejscu uświadomiłam sobie jak ważne były słowa Sary:  "I mniej cukru w Twoim organizmie w chwili wkraczania w 3 tydzień odwyku, tym łatwiej Ci pójdzie"! To że nie zjadłam więcej czekolady nie było kwestią mojej silnej woli, a reakcją mojego organizmu na cukier.


Wskazówki na III tydzień odwyku

Zerwij z cukrem bezlitośnie! Od dzisiaj na następne 3 tygodnie zapomnij o owocach, płatkach śniadaniowych, dżemach, sosach zawierających cukier, czekoladzie, słodkich napojach itp.

Jedz produkty o zawartości cukru niższej niż 3-6 g na 100 g/100 ml W przypadku nabiału wiedełki zaczynają się od 7,7, ponieważ pierwsze 4,7 cukru to laktoza

Czytaj dokładnie etykiety Jeśli cukier jest na jednym z pierwszych pozycji to znaczy że jest go bardzo dużo w danym produkcie- od takich rzeczy trzymaj się z daleka! Uważaj też na określenia: wsad owocowy, syrop z agawy, miód czy też syrop glukozowo-fruktozowy tu również kryje się fruktoza. I najważniejsze zawsze sprawdzaj zawartość cukru na 100 g produktu.

Wymień sosy Wykonaj mały eksperyment. Kiedy będziesz w sklepie porównaj zawartość cukru w  majonezie 100% z majonezem odtłuszczonym. Jogurtu naturalnego z jogurtem odtłuszczonym. Wynik Cię zaskoczy! Sos barbecue (53,9 g/100 g cukru) wymień na musztardę ( mniej niż 1 g/100 g cukru). Ocet balsamiczny (15,7 g/100 g) zastąp octem jabłkowym (0,19 g/100 g), a sos tamari (mniej niż 1 g/100 g) używaj zamiast słodkiego sos chili (42 g/ 100 g).

Zada dziewięciu cudownych "c" Czyli 9 prduktów, które pomogly rzucić cukier Sarze:

  • Cynamon (cinnamon) posypana nią kawa czy owsianka smakują obłędnie
  • Kakao (cacao) + masło kokosowe +syrop  ryżowy = bezcukrowa czekolada!
  • Kawa (coffe) Zawsze i wszędzie! 
  • Kurczak (chicken) Tutaj niestety się nie mogę wypowiedzieć, ponieważ nie jadam
  • Masala chai (chai)  Świetna alternatywa dla latte ze słodkim syropem.
  • Olej kokosowy (coconut oil) W moim przypadku masło kokosowe, uwielbiam! :)
  • Ser( cheese) Mały kawałek po obiedzie w 100% rekompensuje mi brak deseru po obiedzie
  • Woda kokosowa (coconut water) Jest słodziutka i ma zero fruktozy. Pije ją samą lub dodaje do zielonych shakeów- mniam!
Jak sami widzicie rzucanie cukru wcale nie jest takie straszne. Ja daję radę to Ty też dasz :)!



poniedziałek, 30 czerwca 2014

5 porcji: Kaszotto z botwinką

Mało jest przepisów, które często powtarzam. Poza owsianką i sosem pomidorowym, które robię przynajmniej raz w tygodniu raczej nie zdarza mi się często gotować tego samego. Aż do zeszłego miesiąca. Do zacnego pomidorowo-owsiankowego grona dołączyło groźnie brzmiące KASZOTTO. 

Co to takiego? To odmiana włoskiej potrawy risotto, z tym że zamiast ubogiego w błonnik, a obfitego w IG ryżu używamy pełnowartościowej kaszy. Niewątpliwym plusem tego dania, jest fakt że nie da się go zrobić źle. W ciągu ostatniego miesiąca próbowałam go na wszystkie sposoby- z kaszą pęczak i zwykłą mazurską, z winem zarówno czerwonym jak i białym, ze szczypiorkiem, rukolą, pietruszka i koperkiem. Za każdym razem wychodzi równie pyszne i oczywiście meeeeeeeeeeega zdrowe :)




Składniki (2 porcje):

  • 100 g kaszy jęczmiennej (pęczak lub mazurskiej)
  • 1 pęczek botwinki
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/4 szklanki półwytrawnego wina 
  • 1 łyżka oliwy
  • 30 g parmezanu lub innego twardego żółtego sera
  • 3 łyżki dowolnych ziół ( moje ulubione: 2 łyżki szczypiorku + 1 łyżka koperku)
  • 3/4 łyżeczki soli 
  • pieprz do smaku
Opcjonalnie Jeśli dodatkowe 72 kcal Was nie przeraża to smak kaszotto urasta wtedy do rangi dania Szefa kuchni :)
  • 1 łyżka masła
1. Bulion zagotować. Pokroić cebulę i czosnek w drobną kostkę i w średniej wielkości garnku rozgrzać oliwę i zeszklić na niej cebulę wraz z czosnkiem.

2. Do zeszklonej cebuli dodać kaszę, smażyć 1 min. Następnie dodać wino i smażyć kolejną minutę. Do garnka wlać wrzący bulion i przykryć pokrywką, gotować na średnim ogniu ok 10-12 min. 

3. W tym czasie dokładnie umyć botwinkę. Liście posiekać na 1 cm paski, a 2 buraczki obrać i pokroić w drobną kostkę.

4. Do gotującej się kaszy dodać pokrojone buraczki.

5. Kiedy kasza zacznie "dochodzić" czyli jakieś 2-3 minuty przed końcem gotowania dodać liście botwinki, zioła, sól i pieprz.

6. Ewentualnie dodać masło i bardzo dokładnie wymieszać

7. Podawać na ciepło, posypane startym serem.



wtorek, 24 czerwca 2014

Podsumowanie II tygodnia bez cukru- najgorsze przede mną

Założenia drugiego tygodnia dla wielu osób mogą się wydawać absurdalne. W ubiegłym tygodniu wyrzuciłam z lodówki wszystkie serki i jogurty z obniżoną zawartością tłuszczu i zamieniłam je na pełno lub pół tłuste odpowiedniki.  Tak, tak wzrok Cię nie myli- masz jeść tłusto! W dobie "fit", "light" i "0%" może to brzmieć dziwnie, a jednak...


Fakt nr 1 To nie od tłuszczu robimy się tłuści, tylko od cukru Nie, nie sugeruje żebyś rzucił się na karkówkę, smażone frytki i kanapki z majonezem. Jednak odrzuć ze swojej diety wszystkie produkty o obniżonej zawartości tłuszczu- zazwyczaj  mają znacznie więcej cukru niż ich pełnotłuszczowe odpowiedniki. Pamiętaj też o tym, że do przyswajania witamin z jedzenia niezbędne są tłuszcze! Nici z Twojej sałatki jeśli polejesz ją sosem z 0%-ego jogurtu.  

Fakt nr 2 Tłuszcz syci więc nie da się nim objadać Otóż to! Ile jesteście w stanie zjeść kurczaka lub schabu jednorazowo? A ile porcji ciasta? Jest różnica, prawda...

Fakt nr 3 Objadamy się cukrem Jedna szklanka soku to ok. 10-12 łyżeczek cukru. Wypicie jej to kwestia kilku chwil, a po kilku minutach przychodzi ochota na następną. To samo tyczy się słodyczy, jeśli zjemy batona to głód zamiast ustać, wzmaga się, a później zastanawiamy się jakim cudem tyle zjedliśmy?

Fakt nr 4 Cukier zamienia się bezpośrednio w tłuszcz Glukoza jest spalana przez nasz organizm niemalże od razu po konsumpcji. Fruktoza jest rozkładana tylko w 20% przez wątrobę, nie jest spożytkowana od razu jako a energia, a więc zamienia się bezpośrednio w tłuszcz!

Fakt nr 5 Tłuszcz tłuszczowi nie równy Mówiąc tłuszcze mam na myśli te zdrowe tłuszcze- pochodzące od ryb, drobiu, jajek, nabiału i orzechów. Do smażenia w wysokich temperatura używaj klarowanego masła, lub mojego odkrycia miesiąca- oleju kokosowego. Gdy smażysz w niższej temperaturze możesz użyć zwykłego masła lub oliwy z oliwek.

Jeśli nadal nie jesteś przekonany to przypomnę cytat z pierwszego postu o rzucaniu cukru:


"Spożywamy więcej niskotłuszczowego jedzenia niż kiedykolwiek w historii.

Częściej zapisujemy się na siłownię.

A jednak wciąż tyjemy."

A jak jak się trzymam? Jak na razie nadal pozostaje w fazie euforii, a co najważniejsze widzę pozytywne efekty! W niedzielę na imieninach u cioci nie mogłam odmówić ciasta. Zjadłam kawałek i... wcale nie miałam ochoty na dokładkę (dotąd niespotykane) :) Obawiam się niestety, że najgorsze przede mną. 3 tygodnie bez choćby jednej truskawki może być dla mnie niezłym wyzwaniem....

piątek, 20 czerwca 2014

Dietetyczny sernik bez cukru

Ten sernik to zdecydowanie jedna z tych rzeczy, która mówi sama za siebie. Wygląda jak bomba kaloryczna z mascarpone i białą czekoladą, a w składzie nie ma ani grama cukru. Nie skromnie dodam, że to najlepszy sernik jaki dotąd miałam okazję zjeść. Jest dość czasochłonny, ale efekt jest wart zachodu. I można brać dokładkę bez wyrzutów.. . :)






Składniki

  • 600 g sera białego 3 krotnie zmielonego lub twarogu do serników (sprawdź koniecznie czy jest bez cukru)!
  • 400 ml mleczka kokosowego
  • 90 g jogurtu naturalnego
  • 5 łyżek syropu z brązowego ryżu( słodu ryżowego)
  • 2,5 łyżki żelatyny lub agar-agar
Spód:
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich
  • 1 łyżka syropu z brązowego ryżu
  • 2 łyżki oleju kokosowego
+ truskawki





1.Włóż mleczko kokosowe na 2-3 godziny do lodówki lub na 30 minut do zamrażarki, tak aby zgęstniało. 

2. Na suchej patelni upraż płatki owsiane wraz z orzechami cały czas mieszając, aby się nie przypaliły. Gdy będą już porządnie przyrumienione dodaj wiórki kokosowe i praż jeszcze chwilę. 

3. Zdejmij patelnię z ognia i wrzuć całą jej zawartość do misy blendera, zmiksuj na wiór. Na patelni rozpuść olej kokosowy wraz z syropem, wymieszaj i dodaj zawartość blendera. Teraz wszystko bardzo dokładnie połącz ze sobą.

4. Tak powstałą masę wysyp na dno tortownicy i dokładnie rozprowadź. Upewnij się czy jest dobrze ugnieciona i pozostaw do ostygnięcia.

5. Żelatynę rozpuść w połowie szklanki gorącej ale nie wrzącej wody i pozostaw do ostygnięcia.

6. Ser zmiksuj na najwyższych obrotach wraz z jogurtem i syropem. Następnie nie zmniejszając obrotów dodaj ostudzoną żelatynę/agar-agar.

7. Zbierz twardą część mleka kokosowego (po wyjęciu go z lodówki mleko ulegnie rozwarstwieniu- na twardą cześć i wodę) i ubij ją jak śmietankę kremówkę w osobnej misce.

8. Połącz masę serową ze śmietanką kokosową i wymieszaj łyżką.

9. Przelej masę serową do tortownicy, udekoruj truskawkami i włóż do lodówki na co najmniej 3 godziny. 

Zdjęcie zostało zrobione własnie po tym czasie lecz najlepszy jest jak odleży przez noc. 



poniedziałek, 16 czerwca 2014

Podsumowanie I tygodnia bez cukru



Szczerze mówiąc też tak myślałam. Może,że nie tyle co bez słodyczy, bo z nimi pożegnałam się już ponad dwa lata temu i jem je od wielkiego dzwonu. Odżywiam się też bardzo zdrowo, nie mam większych problemów z wagą. W czym zatem problem?

O ile szczelnie zapakowane batoniki, ciasteczka i czekolady nie robią na mnie większego wrażenia, to starcie z świeżo upieczoną szarlotką mojej mamy nie jest już tak oczywiste. I nie mówię tu o rozsądnym zjedzeniu jednego kawałka ...

Po przeczytaniu książki Sary uświadomiłam sobie, że jestem uzależniona od słodkiego smaku i tkwię w tym nałogu po uszy. Nie wyobrażałam sobie braku słodkich śniadań, kawy nieposłodzonej łyżeczką brązowego cukru, szklaneczki mojego ulubionego soku pomarańczowego czy też banana na drugie śniadanie. 

Mimo całej tej bitwy, która toczyła się w mojej głowie stwierdziłam, że nie ma rzeczy nie do zrobienia. W przeciągu ostatnich dwóch lat udało mi się całkowicie zmienić styl żywienia i zrzucić zbędne kilogramy. Udało mi się ruszyć tyłek z kanapy i ćwiczyć w miarę regularnie, a uwierzcie mi jeszcze w liceum unikałam wf-u jak ognia. To co z cukrem nie dam sobie rady? 

Pewnie zastanawiacie się po co całe to zamieszanie skoro jestem zadowolona ze swojej wagi. Ponad wszystko pragnę przywrócić mojemu organizmowi zdrowy stosunek do cukru. Żeby uniknąć takich sytuacji jak ta z szarlotką. 


I tydzień odwyku

Spodziewałam się, że będzie o wiele wiele trudniej. A jak było? Nadzwyczaj przyjemnie! 

Już po 3 dniu poczułam znaczną różnicę. Mam znacznie więcej energii, dużo mniejszy apetyt na słodkie rzeczy, ale co dla mnie najważniejsze skoki insulinowe powoli ustępują. W przeciągu ostatniego tygodnia może 2 razy zdarzyło się, że miałam "zjazd energetyczny" po południu- wcześniej było to na porządku dziennym. No i przeszłam obok mojej ulubionej lodziarni nie wzruszona.

Bardzo podoba mi się podejście Sary- rzucaj cukier powoli i delikatnie. Dlatego też pierwsze 2 tygodnie nie są tak restrykcyjne. 

Zalecenia na pierwszy tydzień

Zmniejsz ilość dodawanego cukru do kawy lub herbaty o połowę Wstyd przyznać, ale słodziłam kawę. Przez ostatni tydzień dodawałam 1/2 łyżeczki cukru i czuję że jestem gotowa, aby zupełnie z niego zrezygnować.

Spróbuj zamiast słodkich śniadań jajka w koszulce Uwielbiam! Z sosem cytrynowo jogurtowym na szpinaku i z kromką pełnoziarnistego tosta całkowicie rekompensuje mi brak owsianki

Zamień swoją granolę na bezcukrową granolę kokosową Zdecydowanie! Przepis znajdziecie tutaj

Zamiast deseru po obiedzie zjedz kawałek sera Wiem, wiem brzmi to absurdalnie. Ale działa! Wreszcie mam możliwość jedzenia bez wyrzutów moich ulubionych serów. W zeszłym tygodniu był to Gruyere i Gorgonzola. W tym tygodniu może będzie to Coulommier? Istna rozpusta :)*

* Nie zapominajcie o umiarze! 20-30 g w zupełności wystarczy.

Zrezygnuj z gazowanych napojów i soków Gazowanych napojów nie cierpię, kupnych soków też nie pije. Ale skłamię, jak powiem, że mnie do pomarańczowego nie ciągnie.

Zrezygnuj z rafinowanych węglowodanów Z tym nie miałam problemów bo rafinowanych węglowodanów od dawna unikam jak ognia.

Jak widzicie wcale nie jest tak trudno rozstawać się z cukrem, wystarczy to robić powoli sumiennie i delikatnie. Pierwsze 2 tygodnie to faza przygotowawcza, im mniej fruktozy będziemy mieć w organizmie wkraczając w 3 tydzień tym będzie nam łatwiej. 

Ja ograniczyłam również ilość spożywanych owoców do jednej porcja na dzień. Były też dni gdzie w ogóle ich nie jadłam, po prostu nie miałam na nie ochoty. W chwilach, kiedy miałam ochotę na gorzką czekoladę zjadłam kawałek masła kokosowego- pyyyycha :)

Pierwszy tydzień minął lekko i przyjemnie, mam nadzieję, że drugi też taki będzie! 





niedziela, 15 czerwca 2014

Masło kokoswe

Moim kolejnym fenomenalnym odkryciem podczas przygody z rzucaniem cukru jest masło kokosowe. Dobrze komponuje się z tostami i naleśnikami, a na jego bazie można przygotować wiele bezcukrowych słodyczy. Jednak ja lubię go w tej najprostszej formie- kiedy dopada mnie ochota na coś słodkiego to po prostu zjadam kawałek. Smakuje równie dobrze jak czekolada!


Składniki:
  • 1 opakowanie wiórek kokosowych niesłodzonych (min. 200 g)
Wariant 1 Do wykonania masła kokosowego będziecie potrzebować naprawdę mocnego blendera- ręczny na pewno się nie sprawdzi i... odrobinę cierpliwości. Wiórki wsypać do misy blendera i miksować przez 15 minut aż uzyskamy półpłynną kremową konsystencję Co jakiś czas otwórz blender i zgarnij wiórki ze ścianek, tak aby wszystko dokładnie się zmiksowało.

Wariant 2 Przygotuj masło w Thermomixie- wsyp do niego wiórki i nastaw na 3 minuty/ 37 C/ obr. 8. Po pierwszej minucie przerwij na chwilę miksowanie i zagarnij kopystką wiórki ze ścianek. Jeśli po 3 minutach masło nie jest jeszcze gotowe to ustaw Thermoimx na 1 minutę/ 50 C/ obr. 9

Tak przygotowane masło można przelać do słoiczka i schować do lodówki, lecz w niskiej temperaturze masło twardnieje i potrzeba naprawdę ostrego noża by go wydostać. Ja polecam rozlać je do foremek na kostki lodu i wstawić do lodówki. 

Aby użyć masła na kanapkach należy go wyjąć ok. 10 minut przed użyciem.

Uwaga- masło nie nadaje się do smażenia

piątek, 13 czerwca 2014

Kokosowa granola BEZ CUKRU

Właśnie rozpoczyna się mój piąty dzień cukrowego odwyku. Jak mi idzie? Nadzwyczaj dobrze, żeby nie powiedzieć wspaniale! Ale o tym więcej w poniedziałek :)

Najbardziej obawiałam się poranków. Śniadanie to istne pole minowe nadziane fruktozą. Po dokładnej analizie moich dotychczasowych śniadań zdałam sobie sprawę że już w pierwszych godzinach dnia spożywam ponad połowę dziennego limitu. Przykładowo: owsianka z pomarańczą, 1 łyżeczką miodu i łyżką rodzynek to aż 13,4 g fruktozy, a zalecana dzienna dawka to nie więcej niż 25 g. 

Na szczęście dla chcącego nic trudnego :) Jeśli tak jak ja podjęliście walkę z cukrem to ten przepis z pewnością Wam pomoże. Granola jest słodka, pyszna i chrupiąca a nie zawiera ani grama fruktozy. Z podanych składników wyjdzie Wam porcja na cały tydzień- wystarczy że po upieczeniu i ostygnięciu zamkniecie ją w szczelnym pojemniku i nie będziecie podjadać w trakcie dnia ( z czym ja mam problemy :) ).



Składniki:
  • 3 szklanki niesłodzonych płatków kokosa (nie mylić z wiórkami)
  • 1/2 szklanki pestek słonecznika
  • 1/2 szklanki pestek dyni
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 2 łyżki siemienia lnianego
  • 3 łyżki syropu z brązowego ryżu*
  • 5 łyżek oleju kokosowego
Piekarnik rozgrzać do 180 C. Wszystkie składniki granoli dokładnie wymieszać. Przygotować blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i rozprowadzić na niej granolę. Piec ok 15-20 min na rumiany kolor. W połowie pieczenia przemieszać granolę.

*Syrop z brązowego ryżu- mistrzostwo! Nie zawiera fruktozy, podobny w smaku do miodu. Cena porównywalna z syropem klonowym. Na prawdę polecam!



Przepis z drobnymi zmianami pochodzi od Sary Wilson z jej książki Rzucam Cukier

wtorek, 10 czerwca 2014

Rzucam cukier- recenzja książki i 8 tygodniowe wyzwanie

W przeciągu ostatniego tygodnia, gdzie się nie obróciłam tam widziałam tą książkę. W Empiku, na blogach, reklamach. Sarah Wilson wraz ze swoją książką Rzucam Cukier na dobre wkroczyła na polski rynek.


Przyznam że na początku byłam dość negatywnie nastawiona do tej pozycji. Nie jestem zwolenniczką modnych diet, z których każda jest zaprzeczeniem poprzedniej. Należę raczej do tych, którzy uważają, że wszystko jest dla ludzi, ale w rozsądnych ilościach.

Zastanawiając się nad tym jak jeść, aby długo cieszyć się zdrowiem myślę o moim pradziadku który dożył pięknego wieku-94 lat, w tym przez 93 lata był całkowicie samodzielny, sprawny (długo jeździł na rowerze!) i uśmiechnięty. Jadł jajka, mięso i mleko. Dlatego  kiedy słyszę/czytam wywody na temat szkodliwego oddziaływania mięsa, czy też przetworów mlecznych na ludzki organizm to chwytam się za głowę. Nie powinniśmy się zastanawiać nad tym czy jeść, ale jak jeść. Przykładowo- problem nie tkwi w serze, tylko tym jak jest produkowany i w jakich porcjach go zjadamy.

Warto postawić na jakość i rozsądek, zamiast eliminować.*


Jednakże nie sądzę, aby mój pradziadek spożywał takie ilości cukru, jakie my spożywamy. Owoce jadał zapewne tylko w sezonie, a słodycze? Pewnie był to placek od niedzieli lub większego święta.
Książka Sary dosłownie O T W O R Z Y Ł A mi oczy. Nie zdawałam sobie sprawy że cukier jest wszędzie, dosłownie wszędzie! A na samym czele tej niekończącej się listy są produkty z obniżoną zawartością tłuszczu. Nie wierzyłam- poszłam do lodówki i wzięłam 2 sery tej samej marki, tego samego typu. Jeden light, drugi pełnotłusty. O mało się nie przewróciłam.

Nie zdawałam sobie jednak sprawy, że to fruktoza jest przyczyną całego zła, a nie sam cukier. Aż do przeczytania tej książki myślałam, że zastępując cukier owocami, miodem, syropem klonowym itd. odżywiam się zdrowo. Niestety, byłam w wielkim błędzie.

To fruktoza jest odpowiedzialna za zaburzenia odporności, równowagi mineralnej i płodność. Ma związek z rozwojem raka, rozwojem demencji (otępieniem), powoduje nadkwasotę, niestrawności i co dla mnie szczególnie ważne w czasie sesji powoduje spadek koncentracji. Wciąż mało przekonujące argumenty? Cytuje dalej książkę: Spożywamy więcej niskotłuszczowego jedzenia niż kiedykolwiek w historii. Częściej zapisujemy się na siłownię. A jednak wciąż tyjemy.




Mimo tych wszystkich argumentów, nadal był we mnie silny wewnętrzny opór przeciwko eliminacji fruktozy. Ostatecznie jednak przekonały mnie te pytania:
  • Czy południami doświadczasz spadku energii?
  • Czy po posiłku czujesz potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego?
  • Czy po zjedzeniu masz uczucie wzdęcia? 
  • Czy po zjedzeniu jednego kawałka ciasta trudno Ci nie sięgnąć po następny?
  • Czy masz oponkę w okolicy brzucha, choć pozostałe części twojego ciała są szczupłe?
  • Czy często miewasz poczucie, że jesteś nieco otępiały i nie w formie?
Na większość z tych pytań odpowiedziałam "tak". I tu od razu pojawiło się pytanie, "hej, ale jak to przecież odżywiam się na prawdę zdrowo!". W tym miejscu zdałam sobie sprawę, że jeśli chcę ostatecznie rozprawić się ze skokami insuliny (z którymi zmagam się od lat) muszę raz na zawsze rozstać się z cukrem.


Niniejszym rozpoczynam swój odwyk!
A żeby panowie nie myśleli, że to książka i pomysł "tylko dla bab" to do wyzwania dołącza się mój chłopak :) Postępy i relacje, będziecie mogli śledzić w każdy poniedziałek na dietetycznym niebie. 




Zapomniałabym dodać- książka jest przepięknie wydana! Znajdziecie w niej nie tylko 8 tygodniowy, świetnie skonstruowany program rzucania cukru, ale także pięknie sfotografowane potraw, dużo ciekawych i prostych przepisów i na prawdę pełno zdjęć ślicznej Sary :) Polecam!



Uff... Ale się rozpisałam. Jeśli wytrwałeś do samego końca to bardzo dziękuje Ci za Twoją uwagę :)




* Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko diecie wegetariańskiej czy wegańskiej. Sama nie jem mięsa, lecz wynika to raczej z głębokiej niechęci do niego niż z przekonania, że mięso źle oddziałuje. Uwielbiam też kuchnię wegańską, jest dla mnie źródłem wielu fantastycznych przepisów i odkryć kulinarnych! Jednakże nie wyobrażam sobie życia bez serów- wszystko tylko nie parmezan :)

** Wpis nie jest sponsorowany.

czwartek, 5 czerwca 2014

Lubię kasze! - fotorelacja i kasza jęczmienna z truskawkami

W miniony wtorek dzięki uprzejmości Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych, organizatora II edycji kampanii Lubię kaszę- kasza na stół, na zdrowie, na co dzień miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu kulinarnym Pod znakiem kaszy, które odbyło się w restauracji Dobra Kasza Nasza na rynku głównym w Krakowie.



Spotkanie rozpoczęło się od rozmowy z Panią dietetyk, Katarzyną Foszner na temat wartości odżywczych kasz. Ogromnym zaskoczeń dla mnie była wysoka kaloryczność kus-kusu i fakt, że bliżej mu do makaronu niż kaszy. Jeśli chodzi o kaszę jaglaną, to tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że warto po nią często sięgać :) Natomiast kasza gryczana powinna być częstym gościem na Waszym talerzu, jeśli pragniecie zrzucić zbędne kilogramy.



Ja osobiście ucieszyłam się  z krótkiej wzmianki na temat spożywania produktów zbożowych. Na ten temat krąży tyle samo teorii ile jest butów w mojej szafie, a Ci najbardziej zdesperowani  wykluczają je ze swojej diety podczas odchudzania.

CODZIENNIE POWINNIŚMY ZJADAĆ OD 6 DO 11 PORCJI PRODUKTÓW ZBOŻOWYCH

1 porcja = 1 kromka pieczywa lub 1/2 szklanki ugotowanej kaszy lub makaronu lub 30 g płatków zbożowych

Po wykładzie, nadszedł czas na to co tygryski lubią najbardziej czyli jedzenie ! Dorota, autorka bloga Dorota smakuje przygotowała dla nas przepyszną sałatkę z kaszy jęczmiennej i truskawek oraz pęczotto ze szparagami. Dla tych smaków warto było iść na spotkanie i uczyć się do kolokwium z anatomii nocą :)



Właściciele restauracji Dobra Kasza Nasza również się postarali i zastawili suto stoły talerzami z przygotowanymi w piecu kaszami, pierogami z kaszą i mięsem lub grzybami, bardzo dobrą domową lemoniadą i słodkościami w tym babką zrobioną również z kaszy.




Mimo tak obfitego wyboru naszym zdecydowanym faworytem był deser z kaszy zrobiony przez Dorotę. W oryginale z bakaliami i brzoskwiniami , a u mnie w towarzystwie orzeźwiającej mięty. W upalne dni zdecydowanie wypróbujcie ten przepis- sprawdza się zarówno na ciepło jak i na zimno. Smacznego :)!



Składniki:
  • 50 g kaszy jęczmiennej
  • ok. 10 truskawek
  • 2 łyżki serka wiejskiego
  • 1 łyżka świeżo posiekanej mięty
  • 1 łyżeczka miodu
Kaszę jęczmienną ugotować ze szczyptą soli zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu. Truskawki pokroić w kostkę. Po ugotowaniu i odcedzeniu kaszy dodaj resztę składników, dokładnie wymieszaj i gotowe!

Więcej informacji na temat całej akcji, przepisy i porady dietetyka znajdziecie na stronie LubieKasze.pl

wtorek, 3 czerwca 2014

5 porcji: Bardzo zielony koktajl warzywno-owocowy

   Częstym argumentem jaki wymyślamy unikając zjadania pięciu porcji warzyw i owoców dziennie jest- "ja nie mam czasu"! Naprawdę :)? A czy wiesz, że ten koktajl łączy w sobie zarówno porcję warzyw i owoców, jest niskokaloryczny, a wszystkie składniki są do kupienia w Biedronce. Ba! Nawet przepis zaczerpnęłam z gazetki promocyjnej Biedronki. Nie szukaj więc wymówek, szukaj rozwiązań! Twoje zdrowie i smukła sylwetka są na wyciągnięcie ręki.





Składniki:

  • 1 ogórek długi
  • 1 dojrzałe kiwi
  • 1 zielone jabłko
  • 1 garść liści szpinaku baby
  • 1 łyżeczka miodu
  • 100 ml wody
Wszystkie składniki ze sobą zmiksować, spożywać od razu po przygotowaniu.


Kochani! Przez ostatnie pół roku blog bardzo się rozwinął, co mnie ogromnie cieszy! Nie stało się to samo, duża w tym Wasza zasługa. Rosnąca z dnia na dzień liczba wejść i lajków naprawdę mnie motywują i dają pozytywnego kopa do dalszego działania! Dzięki temu Dietetyczne niebo zostało zauważone i bierze udział w plebiscycie na "Najsmaczniejszego Bloga Małopolski". Szkoda, że nie widzieliście jak się cieszyłam, kiedy się o tym dowiedziałam :)

I tutaj mam do Ciebie, własnie do Ciebie prośbę :)! Jeśli masz wolną chwilę, dosłownie 5 sekund to wejdź w ten link  i zagłosuj na Dietetyczne Niebo. Głosowanie potrwa do 30 czerwca, a wielcy fani Dietetycznego nieba ( są tacy :) ?) mogą oddawać nawet 5 głosów dziennie!

Za wszystkie głosy z góry dziękuję !!!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...