piątek, 20 czerwca 2014

Dietetyczny sernik bez cukru

Ten sernik to zdecydowanie jedna z tych rzeczy, która mówi sama za siebie. Wygląda jak bomba kaloryczna z mascarpone i białą czekoladą, a w składzie nie ma ani grama cukru. Nie skromnie dodam, że to najlepszy sernik jaki dotąd miałam okazję zjeść. Jest dość czasochłonny, ale efekt jest wart zachodu. I można brać dokładkę bez wyrzutów.. . :)






Składniki

  • 600 g sera białego 3 krotnie zmielonego lub twarogu do serników (sprawdź koniecznie czy jest bez cukru)!
  • 400 ml mleczka kokosowego
  • 90 g jogurtu naturalnego
  • 5 łyżek syropu z brązowego ryżu( słodu ryżowego)
  • 2,5 łyżki żelatyny lub agar-agar
Spód:
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich
  • 1 łyżka syropu z brązowego ryżu
  • 2 łyżki oleju kokosowego
+ truskawki





1.Włóż mleczko kokosowe na 2-3 godziny do lodówki lub na 30 minut do zamrażarki, tak aby zgęstniało. 

2. Na suchej patelni upraż płatki owsiane wraz z orzechami cały czas mieszając, aby się nie przypaliły. Gdy będą już porządnie przyrumienione dodaj wiórki kokosowe i praż jeszcze chwilę. 

3. Zdejmij patelnię z ognia i wrzuć całą jej zawartość do misy blendera, zmiksuj na wiór. Na patelni rozpuść olej kokosowy wraz z syropem, wymieszaj i dodaj zawartość blendera. Teraz wszystko bardzo dokładnie połącz ze sobą.

4. Tak powstałą masę wysyp na dno tortownicy i dokładnie rozprowadź. Upewnij się czy jest dobrze ugnieciona i pozostaw do ostygnięcia.

5. Żelatynę rozpuść w połowie szklanki gorącej ale nie wrzącej wody i pozostaw do ostygnięcia.

6. Ser zmiksuj na najwyższych obrotach wraz z jogurtem i syropem. Następnie nie zmniejszając obrotów dodaj ostudzoną żelatynę/agar-agar.

7. Zbierz twardą część mleka kokosowego (po wyjęciu go z lodówki mleko ulegnie rozwarstwieniu- na twardą cześć i wodę) i ubij ją jak śmietankę kremówkę w osobnej misce.

8. Połącz masę serową ze śmietanką kokosową i wymieszaj łyżką.

9. Przelej masę serową do tortownicy, udekoruj truskawkami i włóż do lodówki na co najmniej 3 godziny. 

Zdjęcie zostało zrobione własnie po tym czasie lecz najlepszy jest jak odleży przez noc. 



poniedziałek, 16 czerwca 2014

Podsumowanie I tygodnia bez cukru



Szczerze mówiąc też tak myślałam. Może,że nie tyle co bez słodyczy, bo z nimi pożegnałam się już ponad dwa lata temu i jem je od wielkiego dzwonu. Odżywiam się też bardzo zdrowo, nie mam większych problemów z wagą. W czym zatem problem?

O ile szczelnie zapakowane batoniki, ciasteczka i czekolady nie robią na mnie większego wrażenia, to starcie z świeżo upieczoną szarlotką mojej mamy nie jest już tak oczywiste. I nie mówię tu o rozsądnym zjedzeniu jednego kawałka ...

Po przeczytaniu książki Sary uświadomiłam sobie, że jestem uzależniona od słodkiego smaku i tkwię w tym nałogu po uszy. Nie wyobrażałam sobie braku słodkich śniadań, kawy nieposłodzonej łyżeczką brązowego cukru, szklaneczki mojego ulubionego soku pomarańczowego czy też banana na drugie śniadanie. 

Mimo całej tej bitwy, która toczyła się w mojej głowie stwierdziłam, że nie ma rzeczy nie do zrobienia. W przeciągu ostatnich dwóch lat udało mi się całkowicie zmienić styl żywienia i zrzucić zbędne kilogramy. Udało mi się ruszyć tyłek z kanapy i ćwiczyć w miarę regularnie, a uwierzcie mi jeszcze w liceum unikałam wf-u jak ognia. To co z cukrem nie dam sobie rady? 

Pewnie zastanawiacie się po co całe to zamieszanie skoro jestem zadowolona ze swojej wagi. Ponad wszystko pragnę przywrócić mojemu organizmowi zdrowy stosunek do cukru. Żeby uniknąć takich sytuacji jak ta z szarlotką. 


I tydzień odwyku

Spodziewałam się, że będzie o wiele wiele trudniej. A jak było? Nadzwyczaj przyjemnie! 

Już po 3 dniu poczułam znaczną różnicę. Mam znacznie więcej energii, dużo mniejszy apetyt na słodkie rzeczy, ale co dla mnie najważniejsze skoki insulinowe powoli ustępują. W przeciągu ostatniego tygodnia może 2 razy zdarzyło się, że miałam "zjazd energetyczny" po południu- wcześniej było to na porządku dziennym. No i przeszłam obok mojej ulubionej lodziarni nie wzruszona.

Bardzo podoba mi się podejście Sary- rzucaj cukier powoli i delikatnie. Dlatego też pierwsze 2 tygodnie nie są tak restrykcyjne. 

Zalecenia na pierwszy tydzień

Zmniejsz ilość dodawanego cukru do kawy lub herbaty o połowę Wstyd przyznać, ale słodziłam kawę. Przez ostatni tydzień dodawałam 1/2 łyżeczki cukru i czuję że jestem gotowa, aby zupełnie z niego zrezygnować.

Spróbuj zamiast słodkich śniadań jajka w koszulce Uwielbiam! Z sosem cytrynowo jogurtowym na szpinaku i z kromką pełnoziarnistego tosta całkowicie rekompensuje mi brak owsianki

Zamień swoją granolę na bezcukrową granolę kokosową Zdecydowanie! Przepis znajdziecie tutaj

Zamiast deseru po obiedzie zjedz kawałek sera Wiem, wiem brzmi to absurdalnie. Ale działa! Wreszcie mam możliwość jedzenia bez wyrzutów moich ulubionych serów. W zeszłym tygodniu był to Gruyere i Gorgonzola. W tym tygodniu może będzie to Coulommier? Istna rozpusta :)*

* Nie zapominajcie o umiarze! 20-30 g w zupełności wystarczy.

Zrezygnuj z gazowanych napojów i soków Gazowanych napojów nie cierpię, kupnych soków też nie pije. Ale skłamię, jak powiem, że mnie do pomarańczowego nie ciągnie.

Zrezygnuj z rafinowanych węglowodanów Z tym nie miałam problemów bo rafinowanych węglowodanów od dawna unikam jak ognia.

Jak widzicie wcale nie jest tak trudno rozstawać się z cukrem, wystarczy to robić powoli sumiennie i delikatnie. Pierwsze 2 tygodnie to faza przygotowawcza, im mniej fruktozy będziemy mieć w organizmie wkraczając w 3 tydzień tym będzie nam łatwiej. 

Ja ograniczyłam również ilość spożywanych owoców do jednej porcja na dzień. Były też dni gdzie w ogóle ich nie jadłam, po prostu nie miałam na nie ochoty. W chwilach, kiedy miałam ochotę na gorzką czekoladę zjadłam kawałek masła kokosowego- pyyyycha :)

Pierwszy tydzień minął lekko i przyjemnie, mam nadzieję, że drugi też taki będzie! 





niedziela, 15 czerwca 2014

Masło kokoswe

Moim kolejnym fenomenalnym odkryciem podczas przygody z rzucaniem cukru jest masło kokosowe. Dobrze komponuje się z tostami i naleśnikami, a na jego bazie można przygotować wiele bezcukrowych słodyczy. Jednak ja lubię go w tej najprostszej formie- kiedy dopada mnie ochota na coś słodkiego to po prostu zjadam kawałek. Smakuje równie dobrze jak czekolada!


Składniki:
  • 1 opakowanie wiórek kokosowych niesłodzonych (min. 200 g)
Wariant 1 Do wykonania masła kokosowego będziecie potrzebować naprawdę mocnego blendera- ręczny na pewno się nie sprawdzi i... odrobinę cierpliwości. Wiórki wsypać do misy blendera i miksować przez 15 minut aż uzyskamy półpłynną kremową konsystencję Co jakiś czas otwórz blender i zgarnij wiórki ze ścianek, tak aby wszystko dokładnie się zmiksowało.

Wariant 2 Przygotuj masło w Thermomixie- wsyp do niego wiórki i nastaw na 3 minuty/ 37 C/ obr. 8. Po pierwszej minucie przerwij na chwilę miksowanie i zagarnij kopystką wiórki ze ścianek. Jeśli po 3 minutach masło nie jest jeszcze gotowe to ustaw Thermoimx na 1 minutę/ 50 C/ obr. 9

Tak przygotowane masło można przelać do słoiczka i schować do lodówki, lecz w niskiej temperaturze masło twardnieje i potrzeba naprawdę ostrego noża by go wydostać. Ja polecam rozlać je do foremek na kostki lodu i wstawić do lodówki. 

Aby użyć masła na kanapkach należy go wyjąć ok. 10 minut przed użyciem.

Uwaga- masło nie nadaje się do smażenia

piątek, 13 czerwca 2014

Kokosowa granola BEZ CUKRU

Właśnie rozpoczyna się mój piąty dzień cukrowego odwyku. Jak mi idzie? Nadzwyczaj dobrze, żeby nie powiedzieć wspaniale! Ale o tym więcej w poniedziałek :)

Najbardziej obawiałam się poranków. Śniadanie to istne pole minowe nadziane fruktozą. Po dokładnej analizie moich dotychczasowych śniadań zdałam sobie sprawę że już w pierwszych godzinach dnia spożywam ponad połowę dziennego limitu. Przykładowo: owsianka z pomarańczą, 1 łyżeczką miodu i łyżką rodzynek to aż 13,4 g fruktozy, a zalecana dzienna dawka to nie więcej niż 25 g. 

Na szczęście dla chcącego nic trudnego :) Jeśli tak jak ja podjęliście walkę z cukrem to ten przepis z pewnością Wam pomoże. Granola jest słodka, pyszna i chrupiąca a nie zawiera ani grama fruktozy. Z podanych składników wyjdzie Wam porcja na cały tydzień- wystarczy że po upieczeniu i ostygnięciu zamkniecie ją w szczelnym pojemniku i nie będziecie podjadać w trakcie dnia ( z czym ja mam problemy :) ).



Składniki:
  • 3 szklanki niesłodzonych płatków kokosa (nie mylić z wiórkami)
  • 1/2 szklanki pestek słonecznika
  • 1/2 szklanki pestek dyni
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 2 łyżki siemienia lnianego
  • 3 łyżki syropu z brązowego ryżu*
  • 5 łyżek oleju kokosowego
Piekarnik rozgrzać do 180 C. Wszystkie składniki granoli dokładnie wymieszać. Przygotować blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i rozprowadzić na niej granolę. Piec ok 15-20 min na rumiany kolor. W połowie pieczenia przemieszać granolę.

*Syrop z brązowego ryżu- mistrzostwo! Nie zawiera fruktozy, podobny w smaku do miodu. Cena porównywalna z syropem klonowym. Na prawdę polecam!



Przepis z drobnymi zmianami pochodzi od Sary Wilson z jej książki Rzucam Cukier

wtorek, 10 czerwca 2014

Rzucam cukier- recenzja książki i 8 tygodniowe wyzwanie

W przeciągu ostatniego tygodnia, gdzie się nie obróciłam tam widziałam tą książkę. W Empiku, na blogach, reklamach. Sarah Wilson wraz ze swoją książką Rzucam Cukier na dobre wkroczyła na polski rynek.


Przyznam że na początku byłam dość negatywnie nastawiona do tej pozycji. Nie jestem zwolenniczką modnych diet, z których każda jest zaprzeczeniem poprzedniej. Należę raczej do tych, którzy uważają, że wszystko jest dla ludzi, ale w rozsądnych ilościach.

Zastanawiając się nad tym jak jeść, aby długo cieszyć się zdrowiem myślę o moim pradziadku który dożył pięknego wieku-94 lat, w tym przez 93 lata był całkowicie samodzielny, sprawny (długo jeździł na rowerze!) i uśmiechnięty. Jadł jajka, mięso i mleko. Dlatego  kiedy słyszę/czytam wywody na temat szkodliwego oddziaływania mięsa, czy też przetworów mlecznych na ludzki organizm to chwytam się za głowę. Nie powinniśmy się zastanawiać nad tym czy jeść, ale jak jeść. Przykładowo- problem nie tkwi w serze, tylko tym jak jest produkowany i w jakich porcjach go zjadamy.

Warto postawić na jakość i rozsądek, zamiast eliminować.*


Jednakże nie sądzę, aby mój pradziadek spożywał takie ilości cukru, jakie my spożywamy. Owoce jadał zapewne tylko w sezonie, a słodycze? Pewnie był to placek od niedzieli lub większego święta.
Książka Sary dosłownie O T W O R Z Y Ł A mi oczy. Nie zdawałam sobie sprawy że cukier jest wszędzie, dosłownie wszędzie! A na samym czele tej niekończącej się listy są produkty z obniżoną zawartością tłuszczu. Nie wierzyłam- poszłam do lodówki i wzięłam 2 sery tej samej marki, tego samego typu. Jeden light, drugi pełnotłusty. O mało się nie przewróciłam.

Nie zdawałam sobie jednak sprawy, że to fruktoza jest przyczyną całego zła, a nie sam cukier. Aż do przeczytania tej książki myślałam, że zastępując cukier owocami, miodem, syropem klonowym itd. odżywiam się zdrowo. Niestety, byłam w wielkim błędzie.

To fruktoza jest odpowiedzialna za zaburzenia odporności, równowagi mineralnej i płodność. Ma związek z rozwojem raka, rozwojem demencji (otępieniem), powoduje nadkwasotę, niestrawności i co dla mnie szczególnie ważne w czasie sesji powoduje spadek koncentracji. Wciąż mało przekonujące argumenty? Cytuje dalej książkę: Spożywamy więcej niskotłuszczowego jedzenia niż kiedykolwiek w historii. Częściej zapisujemy się na siłownię. A jednak wciąż tyjemy.




Mimo tych wszystkich argumentów, nadal był we mnie silny wewnętrzny opór przeciwko eliminacji fruktozy. Ostatecznie jednak przekonały mnie te pytania:
  • Czy południami doświadczasz spadku energii?
  • Czy po posiłku czujesz potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego?
  • Czy po zjedzeniu masz uczucie wzdęcia? 
  • Czy po zjedzeniu jednego kawałka ciasta trudno Ci nie sięgnąć po następny?
  • Czy masz oponkę w okolicy brzucha, choć pozostałe części twojego ciała są szczupłe?
  • Czy często miewasz poczucie, że jesteś nieco otępiały i nie w formie?
Na większość z tych pytań odpowiedziałam "tak". I tu od razu pojawiło się pytanie, "hej, ale jak to przecież odżywiam się na prawdę zdrowo!". W tym miejscu zdałam sobie sprawę, że jeśli chcę ostatecznie rozprawić się ze skokami insuliny (z którymi zmagam się od lat) muszę raz na zawsze rozstać się z cukrem.


Niniejszym rozpoczynam swój odwyk!
A żeby panowie nie myśleli, że to książka i pomysł "tylko dla bab" to do wyzwania dołącza się mój chłopak :) Postępy i relacje, będziecie mogli śledzić w każdy poniedziałek na dietetycznym niebie. 




Zapomniałabym dodać- książka jest przepięknie wydana! Znajdziecie w niej nie tylko 8 tygodniowy, świetnie skonstruowany program rzucania cukru, ale także pięknie sfotografowane potraw, dużo ciekawych i prostych przepisów i na prawdę pełno zdjęć ślicznej Sary :) Polecam!



Uff... Ale się rozpisałam. Jeśli wytrwałeś do samego końca to bardzo dziękuje Ci za Twoją uwagę :)




* Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko diecie wegetariańskiej czy wegańskiej. Sama nie jem mięsa, lecz wynika to raczej z głębokiej niechęci do niego niż z przekonania, że mięso źle oddziałuje. Uwielbiam też kuchnię wegańską, jest dla mnie źródłem wielu fantastycznych przepisów i odkryć kulinarnych! Jednakże nie wyobrażam sobie życia bez serów- wszystko tylko nie parmezan :)

** Wpis nie jest sponsorowany.

czwartek, 5 czerwca 2014

Lubię kasze! - fotorelacja i kasza jęczmienna z truskawkami

W miniony wtorek dzięki uprzejmości Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych, organizatora II edycji kampanii Lubię kaszę- kasza na stół, na zdrowie, na co dzień miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu kulinarnym Pod znakiem kaszy, które odbyło się w restauracji Dobra Kasza Nasza na rynku głównym w Krakowie.



Spotkanie rozpoczęło się od rozmowy z Panią dietetyk, Katarzyną Foszner na temat wartości odżywczych kasz. Ogromnym zaskoczeń dla mnie była wysoka kaloryczność kus-kusu i fakt, że bliżej mu do makaronu niż kaszy. Jeśli chodzi o kaszę jaglaną, to tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że warto po nią często sięgać :) Natomiast kasza gryczana powinna być częstym gościem na Waszym talerzu, jeśli pragniecie zrzucić zbędne kilogramy.



Ja osobiście ucieszyłam się  z krótkiej wzmianki na temat spożywania produktów zbożowych. Na ten temat krąży tyle samo teorii ile jest butów w mojej szafie, a Ci najbardziej zdesperowani  wykluczają je ze swojej diety podczas odchudzania.

CODZIENNIE POWINNIŚMY ZJADAĆ OD 6 DO 11 PORCJI PRODUKTÓW ZBOŻOWYCH

1 porcja = 1 kromka pieczywa lub 1/2 szklanki ugotowanej kaszy lub makaronu lub 30 g płatków zbożowych

Po wykładzie, nadszedł czas na to co tygryski lubią najbardziej czyli jedzenie ! Dorota, autorka bloga Dorota smakuje przygotowała dla nas przepyszną sałatkę z kaszy jęczmiennej i truskawek oraz pęczotto ze szparagami. Dla tych smaków warto było iść na spotkanie i uczyć się do kolokwium z anatomii nocą :)



Właściciele restauracji Dobra Kasza Nasza również się postarali i zastawili suto stoły talerzami z przygotowanymi w piecu kaszami, pierogami z kaszą i mięsem lub grzybami, bardzo dobrą domową lemoniadą i słodkościami w tym babką zrobioną również z kaszy.




Mimo tak obfitego wyboru naszym zdecydowanym faworytem był deser z kaszy zrobiony przez Dorotę. W oryginale z bakaliami i brzoskwiniami , a u mnie w towarzystwie orzeźwiającej mięty. W upalne dni zdecydowanie wypróbujcie ten przepis- sprawdza się zarówno na ciepło jak i na zimno. Smacznego :)!



Składniki:
  • 50 g kaszy jęczmiennej
  • ok. 10 truskawek
  • 2 łyżki serka wiejskiego
  • 1 łyżka świeżo posiekanej mięty
  • 1 łyżeczka miodu
Kaszę jęczmienną ugotować ze szczyptą soli zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu. Truskawki pokroić w kostkę. Po ugotowaniu i odcedzeniu kaszy dodaj resztę składników, dokładnie wymieszaj i gotowe!

Więcej informacji na temat całej akcji, przepisy i porady dietetyka znajdziecie na stronie LubieKasze.pl

wtorek, 3 czerwca 2014

5 porcji: Bardzo zielony koktajl warzywno-owocowy

   Częstym argumentem jaki wymyślamy unikając zjadania pięciu porcji warzyw i owoców dziennie jest- "ja nie mam czasu"! Naprawdę :)? A czy wiesz, że ten koktajl łączy w sobie zarówno porcję warzyw i owoców, jest niskokaloryczny, a wszystkie składniki są do kupienia w Biedronce. Ba! Nawet przepis zaczerpnęłam z gazetki promocyjnej Biedronki. Nie szukaj więc wymówek, szukaj rozwiązań! Twoje zdrowie i smukła sylwetka są na wyciągnięcie ręki.





Składniki:

  • 1 ogórek długi
  • 1 dojrzałe kiwi
  • 1 zielone jabłko
  • 1 garść liści szpinaku baby
  • 1 łyżeczka miodu
  • 100 ml wody
Wszystkie składniki ze sobą zmiksować, spożywać od razu po przygotowaniu.


Kochani! Przez ostatnie pół roku blog bardzo się rozwinął, co mnie ogromnie cieszy! Nie stało się to samo, duża w tym Wasza zasługa. Rosnąca z dnia na dzień liczba wejść i lajków naprawdę mnie motywują i dają pozytywnego kopa do dalszego działania! Dzięki temu Dietetyczne niebo zostało zauważone i bierze udział w plebiscycie na "Najsmaczniejszego Bloga Małopolski". Szkoda, że nie widzieliście jak się cieszyłam, kiedy się o tym dowiedziałam :)

I tutaj mam do Ciebie, własnie do Ciebie prośbę :)! Jeśli masz wolną chwilę, dosłownie 5 sekund to wejdź w ten link  i zagłosuj na Dietetyczne Niebo. Głosowanie potrwa do 30 czerwca, a wielcy fani Dietetycznego nieba ( są tacy :) ?) mogą oddawać nawet 5 głosów dziennie!

Za wszystkie głosy z góry dziękuję !!!



niedziela, 25 maja 2014

Dietetyczne muffinki z rabarbarem

Jeśli chodzi o pieczenie słodkości to chyba nie ma nic szybszego i prostszego niż muffinki. Wystarczy połączyć suche składniki z mokrymi, rozdzielić masę pomiędzy foremki i w ciągu 20- 25 minut na naszym stole piętrzą się dumnie cieplutkie muffinki.

Moi znajomi najbardziej lubią kiedy robię te czekoladowe, ale z racji na nazwę bloga przepisu na nie tutaj nie umieszczę :) Za to mogę zaproponować Wam zdrowszą alternatywę- rabarbarową z obniżoną ilością cukru, tłuszczu i z pełnoziarnistą mąką. Po takiej muffince na pewno nie będziecie mieć wyrzutów sumienia!



Składniki (ok. 19 muffinek)

Suche:

  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej *
  • 0,5 szklanki otrębów pszennych* 
  • 1/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki ksylitolu
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
Mokre:
  • 1 i 1/3 szklanki mleka
  • 1/3 szklanki oleju
  • 2 jajka
+ 200 g rabarbaru

* Można użyć 2 szklanek mąki pełnoziarnistej

Rozgrzać piekarnik do 180 C i pokroić rabarbar na małe kawałki. Składniki suche dokładnie połączyć ze sobą, mokre tak samo. Następnie należy wlać "mokry mix" do "suchego mixu", dodać rabarbar i mieszać niezbyt dokładnie, tylko do połączenia składników. Do foremek na muffinki nalać masę na około 3/4 wysokości, wstawić do piekarnika na środkową blachę. Piec w 180 C przez 20 minut.


Chcecie być na bieżąco z nowymi przepisami? Koniecznie odwiedźcie dietetyczne niebo na facebooku!


piątek, 23 maja 2014

Jogurt mrożony z truskawkami

 Muszę Wam się do czegoś przyznać... Jestem absolutnie uzależniona od lodów i wcale nie potrzebuje wielkich upałów żeby je jeść. Usłyszałam kiedyś, że "Lody nie tuczą, ponieważ kiedy je jemy, to nasz organizm wytwarza od razu energię, aby go ogrzać i wtedy są spalane kalorie". Sratatata, a czemu nikt nie wspomniał że jedna gałka lodów to ok 2 łyżeczki cukru, a najlepsze lody to te w słodkim rożku lub z polewą czekoladową i orzeszkami ?
   
Po głębszej analizie wszystkich za i przeciw doszłam do wniosku, ze najwyższa pora skończyć z lodowym nałogiem i trzymać się od nich z daleka, lub w rozsądnych ilościach (cyzt. raz w tygodniu a nie pięć!). Z drugiej strony jak bez nich żyć w takie upały? Nie da się! 

Na szczęście nie ma rzeczy, której nie dałoby się odchudzić :) Jeśli kochacie lody tak samo jak ja, a dbacie o smukłą linie i ograniczanie spożywania cukru to musicie wypróbować ten przepis! Lody wychodzą obłędne i zdecydowanie wygrywają z tymi przesłodzonymi, kupnymi uzależniaczami.



Składniki (1 porcja)

  • 180 g jogurtu naturalnego- koniecznie gęsty i kremowy (polecam Activie)
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 5 truskawek *
* jeśli nie są wystarczająco słodkie to można dodać 1/2 łyżeczki miodu

Jogurt wymieszaj dokładnie z cukrem i odstaw go na przynajmniej 3 godziny do zamrażarki. Następnie wyjmij go, dokładnie zblenduj i włóż z powrotem do zamrażarki na ok. 30 minut. W tym czasie przygotuj sos truskawkowy- po prostu zmiksuj je na gładką masę z miodem. Wyjmij jogurt z zamrażarki, przełóż do lodowego pucharka i polej sosem truskawkowym. Szybko konsumuj :)!



czwartek, 22 maja 2014

Wiosenny burger ze szparagami i sosem cytrynowym

O mojej miłości do burgerów pisałam już tutaj i od tego czasu absolutnie nic się nie zmieniło ;) Podczas mojej ostatniej wizyty w krakowskim "Well Done" miałam okazję spróbować absolutnie fantastycznego wege burgera z szparagami. Dla takich chwil warto pocić się na siłowni, aby spalić dodatkowe kalorie- daje słowo!

Ten burger posmakował mi tak bardzo, że mój chłopak miał mnie już powoli dość, jak ciągle prosiłam: "chodźmy do Well done". Niestety ciągle znajdował wymówki... Postanowiłam więc odtworzyć go w domu , oczywiście w mocno odchudzonej, ale nie mniej smakowitej wersji. Spróbujcie koniecznie!





Składniki (4 porcje)

Burgery:

  • szklanka ugotowanej ciecierzycy
  • 50 g marchewki
  • 50 g szpinaku (70 g mrożonego)
  • 1 cebula
  • 2 łyżki orzechów arachidowych
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • sól, pieprz 
Sos:
  • 90 g jogurtu naturalnego
  • 1 i 1/2 łyżeczki majonezu
  • 1 i 1/2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki świeżego szczypiorku
  • sól, pieprz do smaku
Dodatki:
  • 4 pełnoziarniste bułki
  • 4 szparagi
  • 4 rzodkiewki
  • 4 liście sałaty
Cebule pokroić w piórka, marchewkę obrać i zatrzeć na tarce, szpinak posiekać. Rozgrzać na patelni oliwę i zeszklić na niej cebulę. Następnie dodać marchewkę, szpinak oraz 1/5 szklanki wody i dusić pod przykryciem ok. 5 minut. 

Ciecierzycę dokładnie zblendować wraz z sosem sojowym i czosnkiem, dodać orzechy i zawartość patelni, wymieszać dokładnie łyżką (nie miksujemy, bo burgery stracą tą fajną fakturę) Próbujemy masy i dodajemy pieprz oraz sól do smaku.

Z tak powstałej masy robimy 4 burgery i pieczemy je w 220 C przez 18 min.

W tym czasie przygotowujemy sos- siekamy szczypiorek i mieszamy ze sobą wszystkie składniki. Szparagi kroimy ukośnie na 3 części i przygotowujemy tak jak tutaj. Rozcinamy bułki na pół i wkładamy je do piekarnika na ostatnie 3 minuty pieczenia burgerów.

Na połówkach bułek rozsmarowujemy sos.  Następnie układamy na nich plasterki rzodkiewek, liście sałaty, burgery, szparagi i zamykamy połówką bułki również posmarowaną sosem. 

Smacznego :) 







piątek, 16 maja 2014

5 porcji: Omlet ze szparagami

W ostatnim poście pisałam Wam dlaczego warto zapoznać się z kalendarzem warzyw i jeść sezonowo. Kolejne warzywo na które mamy aktualnie sezon to szparagi. W 100 g zawierają tylko 18 kcal, są źródłem cennego kwasu foliowego, witaminy A, C i E, beta-karotenu, a także pożądanego przez osoby pragnące zgubić zbędne kilogramy- błonnika. W połączeniu z jajkami, które dostarczają białko i witaminy tworzą posiłek, który syci, smakuje i wysmukla. Omlet ten ma dodatkową zaletę- nie trzeba go przewracać! I sami musicie przyznać- wygląda dość efektownie :)




Składniki ( 1 porcja):

  • 2 jajka
  • 3 szparagi
  • 30 g serka feta
  • 1 łyżka świeżego szczypiorku
  • 1 łyżeczka oliwy
  • sól, pieprz
Odkrawamy zbutwiałe części szparagów. Pozostałą cześć szparagów kroimy ukośnie na 2-3 części (w zależności od długości). Ustawiamy średni ogień. Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy szparagi i przez ok. minutę delikatnie mieszamy je łyżką, aby dokładnie pokryły się oliwą. Następnie dodajemy ok 1/5 szklanki wody, przykrywamy patelnię przykrywką i dusimy tak ok. 2 minuty, aż szparagi wchłoną całą wodę i nieco zmiękną. W tym czasie energicznie roztrzepujemy jajka. Kiedy szparagi będą gotowe wylewamy na nie masę jajeczną, posypujemy solą i pieprzem. Po upływie 3 min ściągamy omlet z ognia, posypujemy go pokruszoną fetą i szczypiorkiem, przykrywamy przykrywką na 3 minuty, aby ser się roztopił,a jajka ścięły. Gotowe! 


Inspiracja do przepisu pochodzi z książki "Kulinarny Ogród" Jeanne Kelley

poniedziałek, 12 maja 2014

5 porcji: Sałatka z rzodkiewką

Prowadząc dietę bogata w owoce i warzywa musimy zwracać uwagę nie tylko na to, czy spożywamy ich odpowiednią ilość, ale także jaką rzeczywistą wartość odżywczą dostarczamy naszemu organizmowi. Przykładowo kupowanie brzoskwini w maju kompletnie mija się z celem. Co prawda zawiera cynk, potas, fosfor, witaminę A, C i witaminy z grupy B, ale w lipcu kiedy jest na nią sezon, a nie w maju. Teraz możecie znaleźć w niej co najwyżej pestycydy i azotany.

Warto więc zapoznać się z kalendarzem warzyw sezonowych, który znajdziecie tutaj. Kupując sezonowo minimalizujemy ryzyko zakupu warzyw napakowanych chemią, ale także zaoszczędzamy sporo pieniędzy! 6 zł za szparagi w maju a 14 w innych miesiącach robi różnicę, prawda?

Zaraz po zerwaniu warzywa i owoce mają najwięcej witamin, a także najlepszy smak- niepowtarzalny w innych miesiącach. Jedząc sezonowo masz pewność, że dostarczasz swojemu organizmowi wszystkiego co potrzebuje w danym klimacie!

Dzisiaj mam dla Was niezwykle tanią w przygotowaniu, niezwykle pyszną i bardzooooo sezonową propozycję- prostą sałatkę z rzodkiewkami z niesamowitym maślankowym sosem. Moja 10 letnia siostra stwierdziła, że to tylko "rzodkiewki z sałatą polane jakąś śmietaną". Bardzo możliwe, ale ja od 3 dni nie jem nic innego na lunch jak właśnie tą sałatkę z kromką ciemnego pieczywa :)




Składniki (4 porcje)
  • Główka sałaty masłowej
  • Pęczek rzodkiewek 
  • 1/2 sosu maślankowego
Sos maślankowy (8 porcji po ok.70 kcal każda):
  • 3/4 szklanki maślanki
  • 2 łyżki majonezu
  • 3 łyżki śmietany 18 %
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 3/4 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki pieprzu
  • 1 łyżka świeżego szczypiorku
Szczypiorek posiekać, dodać resztę składników na sos, dokładnie wymieszać i odstawić. Sałatę poszarpać na kawałki, rzodkiewki posiekać w cieniutkie plasterki. Na talerzykach układać najpierw sałatę, następnie rzodkiewki, a na końcu polać sosem.




Przepis z drobnymi zmianami pochodzi z książki "Kulinarny Ogród" Jeanne Kelley


piątek, 9 maja 2014

5 porcji: Smoothie z mango

Przed Wami kolejny post z cyklu "5 porcji owoców i warzyw", czyli najprostszej, najzdrowszej i najskuteczniejszej diety odchudzającej!
   
Co to właściwie znaczy 5 porcji owoców i warzyw? To znaczy dostarczać swojemu organizmowi 2 porcje owoców i 4 porcje warzyw dziennie. Tutaj nasuwa się koleje pytanie- ile to właściwie jest porcja? W dużym uproszczeniu można przyjąć, że jest to tyle ile mieści się w ręce.

O ile w wypadku owoców warto pilnować tej proporcji (chociaż i tu uważam, że jeśli mamy wilczy głód na słodycze to lepiej zjeść banana więcej niż snickersa), to w przypadku warzyw nie ma co się ograniczać. Warzywa mają znikomą ilość kalorii, wypełniają na długi czas żołądek, zawierają wysmuklający błonnik i witaminy.
Porcją owoców może być banan, jabłko lub pół dużego grejpfruta, ale jeśli macie ochotę na coś mniej oczywistego to możecie wypić sok, koktajl lub smoothie. Na przykład takie jak ten- z mango, pomarańczą i jabłkiem. Uwielbiam ten smak! Przyznaje, podejrzałam w mojej ulubionej kawiarni jak go robią i odtworzyłam w domu, ale mam nadzieję, że nie będą mieć mi tego za złe :) 






Składniki 

  • 1 mango
  • 1 jabłko
  • 300 ml 100 % soku pomarańczowego
  • 100 ml wody
  • ok. 10 kostek lodu
  • 1 łyżka soku z cytryny
Jabłko pokroić na mniejsze części, z mango wydrążyć środek. Wszystkie składniki zmiksować ze sobą na gładką masę i od razu podawać. 



poniedziałek, 5 maja 2014

Grillowany łosoś z sosem pietruszkowym

   Uwielbiam tę porę roku, nie tylko dlatego że jest coraz cieplej, że w powietrzu zawieszona jest taka pozytywna energia która sprawia że się "chce". Wiosna zawsze mnie zaskakuje, a ja od monotonii raczej stronię. Jak na przykład wczoraj- jechałam  na targ po szparagi, ale gdy zobaczyłam młode ziemniaczki i fasolkę to wiedziałam że szparagi muszą chwilę poczekać... I tak powstał obiad w czasie którego mój chłopak nie powiedział ani słowa, a po obiedzie prawie wykrzyczał "Kocie to było przepyszne!!!!!". Zarumieniłam się, nie powiem :)  

Takim obiadem sprawisz przyjemność nie tylko najbliższym ale również sobie. Porcja takiego dania zawiera masę składników odżywczych a minimalną ilość tłuszczy co przybliży cię lub pomoże utrzymać Twoją idealną sylwetkę. Smacznego!


Składniki (2 porcje)

  • 300 g filetów z łososia
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżeczka syropu klonowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • pół łyżeczki soli
Sos:
  • 100 g jogurtu naturalnego
  • 2 duże garści pietruszki
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka majonezu light
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1/2 łyżeczki cukru trzcinowego
  • sól, pieprz 
Dodatki:
  • 400 g młodych ziemniaków
  • 250 g fasolki

1. Oliwę, syrop oraz sok wymieszać. Filet podzielić na 2 porcje i włożyć do marynaty. Odłożyć do lodówki na ok 30 min.
2. Przygotować sos: wszystkie składniki dokładnie zmiksować (cierpliwości, pietruszka jest naprawdę upierdliwa). Na końcu spróbować i dodać pieprz i sól do smaku.
3. W między czasie oskrobać i ugotować młode ziemniaczki. Wstawić wodę na fasolkę.
4. Rozgrzać grilla lub patelnie grillową. Wrzucić na grilla/patelnię łososia i grillować aż nabierze złocistej barwy z wierzchu (jak na zdjęciu). W tym czasie wrzucić do gotującej się wody fasolkę i gotować 7 minut.
5. Na talerzu ułożyć ziemniaki, fasolkę, a na niej łososia. Polać wszystko pietruszkowym sosem.



sobota, 3 maja 2014

Dietetyczna pizza z patelni

 Majówka to okres zdecydowanie zdominowany przez ogólnopolskie grillowanie, niestety pogoda nas nie rozpieszcza i dla miłośników grilla pozostaje tylko ten elektryczny. My wracamy dzisiaj wspomnieniami do słonecznej Italii, gdzie pierwszy raz w życiu jedliśmy prawdziwą pizze. Bez tony żółtego sera, zbędnych sosów i na cieniutkim cieście. Przepyszna w swej prostocie i wcale nie taka tucząca, jak ta która możemy dostać w większości pizzerii. 

Pomysł na ciasto został zaczerpnięty od samego Jamiego Oliviera, wzbogacony jedynie o otręby. Dodatków użyłam dokładnie takich jak w "PizzaArt" w Bolonii- najlepszej pizzy we Włoszech :) Przygotowanie pizzy zajmuje dosłownie 10 minut. Jest BANALNA w przygotowaniu- nawet mój chłopak potrafi ją zrobić! Gwarantuje Wam, że jak raz spróbujecie to będziecie Wracać często do tego przepisu :)




Składniki (2-3 porcje)

  • 1 szklanka  mąki pszennej
  • 0,5 szklanki otrębów
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 łyżka oliwy + 1 łyżka do smażenia
  • 1/4- 1/2 szklanki wody
Sos:
  • 200 g pomidorów z puszki
  • 1/2 cebuli
  • 2 ząbki czosnku
  • garść bazylii
Dodatki:
  • 100 g mini kulek mozzarelli
  • 8 pomidorków koktajlowych, pokrojonych w połówki
  • liście bazylii lub szpinaku
1. Nastawić piekarnik na temperaturę 200 C
2. Wszystkie składniki na sos ze sobą zblendować i odstawić.
3. Mąkę, otreby, proszek do pieczenia i sól rozmieszać, dodać oliwę i stopniowo dodawać wodę cały czas zagniatając. Zacznijcie od 1/4 szklanki wody, w razie gdyby ciatso nie dało się lepić to dolejcie więcej. Ugniatać aż będzie elastyczne
4. Rozgrzać na patelni na średnim ogniu łyżkę oliwy
5. Stolnice podsypać odrobiną mąki, rozwałkować ciasto tak aby pokryło całą patelnię.
6. Wyłożyć na patelnie ciasto, polać sosem i smażyć ok 5-7 min pod przykryciem, aż przypiecze się spód.
7. Zdjąć przykrywkę ułożyć kulki mozzarelli, pomidorki, włożyć do piekarnika i piec aż ser się rozpuści.
8. Posypać bazylią/szpinakiem, gotowe!



poniedziałek, 28 kwietnia 2014

5 porcjii: Carpaccio z buraka i pomarańczy

Przeglądając statystyki mojego bloga jednoznacznie stwierdzam, że jesteście fanami dietetycznych słodkości. :) To świetnie! Ale, musicie pamiętać, że odchudzone słodkości to tylko dodatek do diety, a nie jej podstawa!
Nie tak dawno napisałam dla Was mini e-booka, o rzeczy dość oczywistej, A WCIĄŻ POMIJANEJ- o totalnej podstawie zdrowego odżywiania czyli zjadaniu 5 porcji owoców i warzyw dziennie. 

Jeśli jeszcze nie masz swojej kopii e-booka, możesz pobrać ją tutaj

 Kochani ja nie wieże w żadne diety cud, żadne eliminowanie tłuszczy, węglowodanów, niełączenie czegoś z czymś, jedzenie samego białka, gotowe koktajle z proszków czy też inne wymysły dietetyków/lekarzy/pseudo dietetyków i lekarzy, którzy po prostu chcą się dorobić grając na Waszych emocjach. Umieszczają na kolejnych okładkach książek "10 kg w miesiąc", "Tym razem schudniesz na pewno", "Rewolucyjna metoda xyz", a my spragnieni zrzucenia zbędnych kilogramów, dajemy się złapać i kupujemy. Nie twierdze, że nie ma wartościowych książek o odchudzaniu, ale patrząc na półkę w empiku jest ich na prawdę mało. Przeciętna osoba, która nie zgłębia się zbytnio w tajemniki zdrowego odżywiania ma raczej nikłe szanse na trafienie na dobrą pozycję. Jeśli chcecie naprawdę schudnąć to zacznijcie od włączenia do każdego z pięciu posiłków warzyw lub owców. Niech to one staną się podstawą Waszego jadłospisu! Zobaczycie jak szybko i przyjemnie zacznie ubywać kilogramów na wadze :)

Teraz pytanie jak to zrobić? No przecież w zimie i na początku wiosny warzywa w sklepie to sama chemia. BZDURA. Jest kilka takich wspaniałych warzyw, które dostępne są cały rok jak np. ziemniak, marchewka czy też burak (więcej znajdziesz tu), które można przyrządzić na milion sposobów, a w dodatku są naprawdę tanie.

 Niniejszym postanowiłam, że rozpocznę nowy cykl na blogu- "5 porcji", w którym pokaże Wam proste przepisy na warzywa i owoce zarówno sezonowe jak i te dostępne przez cały rok :)

Dzisiaj proponuje Wam dość nietypowe połączenie- naszego polski buraka, z soczystą pomarańczą. Nie bójcie się tego połączenia, może wydawać się mocno ekscentryczne, ale jak spróbujecie już raz to na pewno będziecie do tego przepisu często wracać! Koszt takiej porcji to ok 2,5 zł, nie dużo prawda :) ?




Składniki:

  • 1 burak
  • 1 pomarańcza
  • Garść sałaty
Sos (2 porcje):
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 4 łyżki soku z pomarańczy.
Piekarnik rozgrzać do 220 C, buraka dokładnie umyć i zawinąć w folie aluminiową, a następnie wrzucić go na środkową kratę piekarnika i piec 45-50 min. W tym czasie podzielić pomarańczę na 3 części- środkowa powinna stanowić 2/3 całości. Chodzi o to, aby z dwóch skrajnych dało się wycisnąć sok. Środkową część obieramy i kroimy na plastry. Z pozostałych wyciskamy sok, dodajemy oliwę i ocet, dokładnie mieszamy i odstawiamy. Gdy burak ostygnie kroimy go w plastry o grubości pomarańczy i przekładamy go nią. Tak przygotowane carpaccio posypujemy garścią sałaty i polewamy sosem. Smacznego :)




czwartek, 17 kwietnia 2014

Wege pasztet z morelą

W moim domu pasztet na święta to podstawa. Produkuje się go w ilościach hurtowych i w takich też później zjada. Ale ile można jeść taki sam pasztet! W tym roku stawiam na pasztet z naszej królewskiej kaszy jaglanej, ciecierzycy i suszonych moreli. Niektórzy mogą mi zarzucić, że różnica w kaloryczności między pasztetem mięsnym i warzywnym jest niewielka, więc po co tak kombinować. Owszem, ale mięsna wersja nie zawiera błonnika który usprawnia prace naszych jelit i przyspiesza procesy przemiany materii. Mięsa na świątecznym stole i tak będzie dużo, więc może warto przełamać świąteczną tradycję i odrobinę poeksperymentować :)?



Składniki:
  • 1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
  • 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
  • 1/2 szklanki suszonych moreli
  • 100 g oleju rzepakowego (dobrej jakości) + łyżka do podsmażenia cebuli
  • 1 cebula
  • 3 listki liścia laurowego
  • 3 goździki
  • 3 kuleczki ziela angielskiego
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżeczka kminki
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • 1 łyżeczka majeranku
  • sól, pieprz
Ustawić piekarnik na temperaturę 180 C. Rozgrzać olej, posiekać cebulę i zeszklić ją wraz z przyprawami: liściem laurowym, goździkami oraz zielem angielskim. Z gotowej cebuli wyjąć przyprawy i zblendować ją wraz z pozostałymi składnikami (oprócz moreli). Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia lub użyć silikonowej. Napełnić foremkę połową masy, powbijać morele wzdłuż keksówki, ciasno jedna za drugą. Przykryć pozostałą masą, wyrównać. Piec ok 40-45 min. Studzić w foremce, nie kroić póki całkowicie nie ostygnie!



Inspiracją był przepis zamieszczony w kwietniowym numereze "Kuchni" autorstwa Marty z bloga Jadłonomia

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Chleb czystoziarnisty - zmieniający życie

 Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam przepis na ten chleb to wiedziałam że muszę go zrobić. Nie tylko wygląda obłędnie ale tak też smakuje! Czy rzeczywiście zmienia życie ? To pozostawiam Waszej ocenie :) Lecz jednego nie można mu odmówić- jest wręcz nafaszerowany zdrowiem ! Ma niską zawartość glutenu, jest bogaty w błonnik oraz białko co sprzyja smukłej sylwetce. Dodatkową jego zaletą jest to, że aż przez 5 dni pozostaje świeży! 

*Uwaga- jak ze wszystkim należy zachować umiar :) 2 kromki na dzień zdecydowanie wystarczą!



Składniki:
  • 1 szklanka ziaren słonecznika
  • 0,5 szklanki siemienia lnianego
  • 0,5 szklanki orzechów ( u mnie pekany)
  • 1,5 szklanki płatków owsianych
  • 4 łyżki babki płesznikowej (u mnie Colon C)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka syropu klonowego
  • 3 łyżki roztopionego oleju kokosowego (u mnie masło)
  • 1,5 szklanki wody
  1. Przygotować silikonową keksówkę. Wymieszać w niej dokładnie wszystkie suche składniki.
  2. W osobnym naczyniu wymieszać ze sobą mokre składniki (woda, syrop, olej/masło).
  3. Do suchych składników dodać mokre, dokładnie wymieszać i mocno ubić łyżką. Odstawić na co najmniej 2 godziny lub całą noc.
  4. Rozgrzać piekarnik do 175 C.
  5. Umieścić chleb na środkowej blaszce i piec 20 min. Po tym czasie wyjąć z silikonowej formy, obrócić i piec kolejne 30-40 min.
  6. To ważne! Poczekać aż wystygnie, jeśli pokroimy go zanim to zrobi to chleb będzie się kruszył.

Przepis jest autorstwa Sary ze wspaniałego bloga My new roots

sobota, 12 kwietnia 2014

Zielony shake ze szpinakiem

   Chociaż do zakupu i przeczytania książki "Rewolucja zielonych koktajli" Victorii Boutenko zabieram się już od pół roku to zielone koktajle goszczą w moim menu od dawna. W zasadzie to nawet nie czuję specjalnej potrzeby czytania o ich wspaniałych właściwościach, bo pijąc je regularnie odczuwam na sobie jak wspaniale działają na mój organizm. 
    Jeśli jeszcze nie zacząłeś swojej zielonej rewolucji to polecam Ci właśnie ten przepis! Produkty bez problemu dostaniesz w osiedlowym warzywniaku a i cena nie jest wygórowana :)



Składniki:

  • 2 garści szpinaku baby
  • 1 banan
  • 1 jabłko
  • 350 ml 100% soku pomarańczowego
  • 200 ml wody

Opcjonalnie:

  • 1 łyżka syropu klonowego
  • 1 łyżka soku z cytryny


Zmiksować wszystko ze sobą, spróbować. Jeśli jest za mało słodkie to dodać syrop, jeśli zbyt mdłe to soku z cytryny, a jeśli idealne to skonsumować :)


wtorek, 8 kwietnia 2014

Dietetyczne Brownie II

   Byliście na "Najedzeni Fest" w niedzielę? Ja byłam i jak zwykle wyszłam zachwycona i najedzona :) Z każdej strony otaczały mnie piękne zapachy, stosy przepysznego jedzenia, regionalnych produktów, ciast i innych smakołyków-  w tym mojego ulubionego brownie... No właśnie, brownie! Staram się od tego ciasta na co dzień trzymać z daleka, ale właściwie to dlaczego? Przecież nie ma takiego ciasta, którego nie można by odchudzić! Jeden kawałek dietetycznego Brownie ma w sobie ok. 185 kcal, niesamowicie zdrową kasze jaglaną oraz gorzką czekoladę które mają pozytywny wpływ zarówno na nasze zdrowie jak i figurę.





Składniki (ok. 8 porcji)

  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej
  • 1 dojrzały banan
  • 50 g kakao odtłuszczonego (5 łyżek)
  • 50 g czekolady gorzkiej (1/2 tabliczki)
  • 1 łyżka mleka
  • 5 łyżek miodu
  • 2 jajka
  • 125 g jogurtu naturalnego 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Opcjonalnie:
  • Po łyżeczce twarożku "President"
  • Kilka malin (w kwietniu tylko mrożonych!) 
Kaszę gotujemy jak na opakowaniu. W garnku rozpuszczamy (na małym ogniu!) mleko, czekoladę, kakao oraz miód i pozostawiamy do ostygnięcia. Banana miksujemy w blenderze wraz z jogurtem i jajkami, dodajemy masę czekoladową, miksujemy,a na końcu dodajemy ostudzoną kaszę jaglaną z proszkiem do pieczenia i znowu miksujemy na gładką masę. Pieczemy w dość wąskiej foremce przez 40 min w 180 C.
Podajemy po ostygnięciu wraz z łyżeczką serka i kilkoma malinami.




Przepis zainspirowany Bananowym Brownie Grace

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...